
Pożegnania, a zwłaszcza to ostatnie są zawsze najtrudniejsze. Dnia 6 października przyszło nam żegnać naszego wspaniałego kolegę Jacka-człowieka niezwykle pogodnego i uczciwego, przemiłego przyjaciel i towarzysza łowów, seniora Koła Łowieckiego Nemrod..
Urodził się 25.06.1946, i całe swoje życie spędził w Łodzi, będąc wspaniałym mężem ,ojcem i dziadkiem.
W roku 1977 został członkiem w naszym kole łowieckim, gdzie u boku swojego szwagra Bolka rozpoczął przygodę z łowiectwem. Był posiadaczem rekordowego kozła który swego czasu zajmował miejsce w pierwszej dziesiątce rekordów Polski .W naszym kole nadal jest niepokonany. Świetnie strzelał z kuli będąc autorem kilku widowiskowych trypletów do dzików i pogromcą sporej ilości lisów. Najbardziej jednak ucieszył się kiedy jego syn Michał postanowił kontynuować jego pasję myśliwska i to właśnie polowania w jego obecności sprawiały mu największa przyjemność. Podczas wielu wspólnych spotkań potrafił dzielić się duża wiedzą o przyrodzie . Drugą jego pasją było wędkarstwo gdzie również osiągał znaczące sukcesy. Zarówno w życiu prywatnym jak i przy kultywowaniu swojej pasji dał się poznać jako uczynny i życzliwy człowiek ,cieszący się w takiej samej mierze ze swoich jak i innych sukcesów.
W kole łowieckim Nemrod czynnie uczestniczył w pracach jego zarządu będąc przez ponad 20 lat jego sekretarzem i przez 5 lat prezesem. Za swoje zaangażowanie i trud został odznaczony brązowym, srebrnym i złotym medalem za zasługi łowieckie. Zawsze cieszył się szacunkiem i należał do tych nielicznych ludzi , którzy byli lubiani przez wszystkich. Pamięć o Jacku , którego z sympatią przezywaliśmy Wałkiem będzie ciągle żyła wśród nas. Jego śmierć nie do wszystkich jeszcze dotarła . Być może uzmysłowimy to sobie dopiero na pierwszej zbiórce zbliżającego się polowania hubertowskiego,kiedy jego miejsce w szeregu będzie puste.
Drogi Jacku spoczywaj w spokoju a knieja niech szumi nad Twoją mogiłą.